Mieszkałam całe życie w mieście na skrajnej dzielnicy Wawy. Najpierw w mieszkaniu rodziców, potem w swoim własnym. Z mężem zapaliło nam się w tyłku na dom pod miastem. Wybudowaliśmy. Mieszkaliśmy tam 3 lata. Wszystko mnie wkurzało i dojazdy i cisza i to, że nie miałam po co się ładnie ubierać i dbać o siebie, zakupy jak dla wojska, by niczego nie zabrakło, bo nie można sobie w kapciach windą zjechać. Nie chciało mi się wychodzić i na wszystkie zaproszenia znajomych odpowiadaliśmy negatywnie, bo żadnemu z nas nie chciało się jechać autem. Wróciliśmy do miasta i kupiliśmy mieszkanie tym razem w ścisłym centrum, bo już nawet skrajnej dzielnicy nie chcieliśmy po domku pod miastem. I teraz mieszkam w tym miejscu 11 lat i już nigdy się stąd nie wyprowadzę. Więcej na ten temat znajdziesz na blogu
https://express-nieruchomosci.pl/blog/